Trenerzy personalni, programy treningowe


#1

Mam takie pytanie- czy ktoś z aktywnych rowerowo użytkowników korzysta może ze współpracy z którymś z trenerów dla kolarzy-amatorów?
Chodzi mi o rozpiskę planu treningowego, śledzenie treningów i progresu zawodnika, pomiar mocy, VO2 max itd
Jesli tak to bardzo prosiłbym o wrażenia, porady, opinie
Jak wiadomo kilka osób w Polsce się tym zajmuje, znalazłem minimum 2 na szybko (Way2champ, Hellmost) i wstępnie jestem zainteresowany, ale chcaiłbym najpierw wiedzieć czy jest sens w to inwestować

z góry dzięki


#2

Jest ich coraz więcej. Ale tylko trzech ma licencję trenera UCI: Arek Kogut (Way2champ), nam dobre znany Sylwek Szmyd (Szmyd Coaching) i Szymon Wasiak z Wrocławia (Kuźnia Kolarska), obecnie trener kadry Kataru. Tej licencji nie ma, ale pewnie doświadczenia mu nie brakuje, Bartek Huzarski (Huzar Bike Academy).

Ja osobiście wolę sam stworzyć plany dla siebie (i to, niestety, widać w wynikach!), jak i czytać rożne książki na ten temat. Dla mnie to spora część zabawy związanej z kolarstwem. Ale pewnie, żeby osiągnąć lepsze wyniki, inny trener byłby ważny. Przecież wielu trenerów-kolarzy ma… innego trenera. Chodzi o to, że druga osoba umie zobaczyć z boku bardziej obiektywnie i umie ciebie hamować lub motywować lepiej od samego ciebie.


#3

dzięki za post
masz jakieś książki (po polsku) które możesz polecić?

pozdr


#4

Ja po polsku przeczytałem tylko Dominik Lau, “Kolarstwo. Podstawy treningu” i niekoniecznie polecam. To taka ogólna książka na temat kolarstwa. Paru kolegów (prze-?)czytało nową książkę Mai Włoszczowskiej, “Rowerem na szczyt. Trenuj z Majką”, ale ja jeszcze nie i wiem tylko, że koledzy ci zaczęli pić sok z buraka w dużych ilościach.

Na polski zostało przetłumaczonych niektórych książek amerykańskich autorów, np. Friela (Biblia kolarza górskiego i jego drobniejsze przewodniki do treningu z mocą lub z tętnem). Ja osobiście nienawidzę Friela, ale przyznaję, że umie motywować i pomaga stworzyć plan treningowy indywidualny według czasu, który możesz poświęcać treningowi.
Widzę, że jest po polsku “Kolarstwo zaawansowane” (Allen, Cheung). To dobra ogólna książka na temat wielu obecnych kwestii o treningu, regeneracji, odżywianiu, itd., też w świetle wyników badań naukowych, ale nie jest to podręcznik do treningu.

Więc tak naprawdę… po polsku trochę słabo, chyba że są książki, o których nie słyszałem.


#5

Dostalem kiedys fajne wskazowki treningowe ( chyba ze 100 stron :joy: ) od naszego LUCJANA . Jak znajde , to Ci podesle. Twojego maila mam …


#6

Ok będę wdzięczny, z góry dzięki


#7

No juz widze , ze w mojej skrzynce tego nie mam :sleepy: . Mam to wydrukowane ( tez nie wiem GDZIE to lezy ) , ale mozemy jeszcze “wywolac” Lucjana !
Pomogl mi bez problemu i przeslal wszystko na mojego maile ( bylo to 7-8 lat temu ). Byl to caly cykl JEDNOROCZNY , ktory mozna by pieknie wprowadzac w zycie wlasnie za chwile , po jesiennej przerwie w treningach . Sprobuje do Lucjana napisac .
Pozdrawiam .


#8

Chodzi mi przede wszystkim o mocne przerobienie zimy a startuje w pazdzierniku więc czasu nie za wiele


#9

Baza: 1. i 2. strefa, na rowerze lub marszobiegi - ale bieganie nie! - 5-6 razy w tygodniu. Trzy tygodnie zwiększając ilość i jakość, co czwarty tydzień regeneracja. Od stycznia dodać 8-sekundowe sprinty, od lutego trochę pracy na “medio”, w marcu już różne interwały, itd.

(oto “plan” na zimę przez jednego z obecnych topowych (?) polskich trenerów)


#10

Czemu tak wszyscy trenerzy kolarstwa bronią sie tego biegania, Triathloniści jakoś biegają i duathloniści. Poniekąd bieganie pomaga w rozwoju w kolarstwie, nie tylko zwykłe bieganie ale i bieganie na nartach inni jeszcze panczeny dodają ale fakt wiekszość trenerów odradza bieganie moze na charakter bardzo kontuzjo gennego sportu , może na wgląd na stawy trzeba było by ich spytać. Ja trenując mocno amatorsko triathlon, nigdy nie miałem kontuzji, ale może też przez to ze u mnie pojawiała się siłownia czy Crossfit no i objetość treningowa mniejsza pewnie o połowę od prosa.

Co do trenerów to kiedyś udzielał sie tu Arek certyfikowany trener UCI no i na pewno Lucjan


#11

No ten trener, o którym mówiłem, to znany były kolarz i jakoś on nigdy nie lubił biegania, “zbyt wysokie tętno” albo coś takiego, i pewnie dlatego też odradza innym.

Ja natomiast do końca roku będę biegał codziennie :stuck_out_tongue:


#12

A dlaczego tylko do końca roku? :stuck_out_tongue:


#13

31 grudnia 10-kilometrowy “bieg sylwestrowy”, a od nowego roku rower: zobaczymy, czy uda mi się złapać formę wcześniej niż w październiku, jak było w poprzednich latach :wink:


#14

W jaki czas celujesz? :slight_smile:


#15

Poniżej 40, co dla biegacza jest bardzo słabym czasem, a dla mnie PR.


#16

Wydaje mi się, że dla takiego zwykłego amatora przebiec dychę poniżej 40stu minut to już jest coś. Dla mnie to byłoby marzenie, ale chyba nigdy już nie dam rady, 44:45 to mój rekord póki co.


#17

BTW nie takie chyba straszne to bieganie, skoro dzisiaj były biegacz ogolił etap na Vuelcie :wink:


#18

Na razie mój poziom to ok. 47’, więc 40’ to daleki cel. Ale trochę czasu jest :slight_smile:


#19

Powiem jakie jest moje zdanie na temat trenerów, bez owijania w bawełnę, prosto z mostu.

Moim zdaniem “trenerzy” o których mowa (zaraz o tym, o których nie mówimy) to zwyczajnie osoby zarabiający na ludzkim lenistwie, łatwowierności i naiwności (połączonych ze sobą). Sam nigdy się na to nie nabrałem, ale wiem od źródła jak to wygląda.
Nikt nie zna naszego organizmu tak jak my sami. Nikt nie wie jak się czujemy w danej chwili, jak reagujemy na dany bodziec. Taki “trener” działa schematami, na bazie tego czego się nauczył (bądź nie). I rozpisuje trening! Oni nikogo nie trenują. Nie są trenerami, tylko “rozpisywaczami treningów”.
Ale ktoś powie, że przecież to się sprawdza, bo przecież każdy sobie chwali efekty korzystania z usług trenera - owszem sprawdza się, ale że nie dlatego, że trenujemy dobrze, tylko że mamy nad sobą bacik. Jeśli za coś płacimy to trochę głupio odpuścić sobie trening, albo nie dostosować się do rozpisanej diety. Ale to trochę drogi bacik.
Prawda jest taka, że tylko my możemy być sami swoimi trenerami, jeśli chcemy by to działało tak jak trzeba. Owszem - do tego potrzebna jest wiedza, ale obecnie jest tak prosty dostęp do niej, że to naprawdę nie jest żaden problem. Olbrzymia ilość literatury, jakieś wykłady dostępne w internecie, podpatrywanie zawodowców, czy lepszych od nas zawodników (czy to kiedy sami się podzielą radami, czy to chociażby poprzez stravę) i ogólnie cały internet, który pełen jest porad i informacji. Oczywiście informacje są lepsze i gorsze, pewniejsze i niedorzeczne, ale po to mamy swój rozum, by je weryfikować. I przede wszystkim - to co jest najważniejsze - doświadczenie, które sami zdobywamy trenując siebie. Tego nam nie da żaden “trener”.

Kiedy ktoś mi powie, że jednak trzeba mieć czas, żeby zdobyć potrzebną wiedzę zawsze proponuję, by kwotę którą wydaje na “trenera” przeliczył sobie na swoją stawkę godzinową i sprawdził ile wypracowanych godzin wydaje na “trenera”. A potem wziął bezpłatny urlop na tyle samo godzin i ten czas przeznaczył tylko i wyłącznie na pogłębianie swojej wiedzy. Gwarantuję, że efekt byłby znacznie lepszy i przede wszystkim trwały :wink:

A jak to działa, że zawodowi sportowcy na najwyższym poziomie mają swoich trenerów i to się sprawdza? Bo ich trenerzy nie są rozpisywaczami trenerów, są cieniem, wsparciem, dostępni 24/7, wciąż mają dostęp do informacji od zawodnika, a zawodnik wciąż ma dostęp do informacji od nich. Zawodnik też ma swój rozum i może trenerowi doradzić co zmienić, dać znać że coś jest nie tak, ten weryfikuje te nowości i wspólnie dochodzą do tego co należy zrobić. To jest właśnie trening.
A taki “trener” mający kilkadziesiąt takich samych petentów? Jak niby miałby dobrze obsłużyć zawodnika?

Trenerów personalnych i mniej personalnych szanuję, ale jako biznesmenów :wink: Znaleźli bardzo dobry sposób na zarabianie pieniędzy.


#20

Ja postrzegam trenerów jako takich coach’ow- motywatorów. Lepiej nam się trenuję gdy ktoś nas sprawdza, kontroluje i planuję treningi.

Nie oszukujmy się, że dla początkujących będzie to najlepsze rozwiązanie na początek, bo taki amator (jak ja) nie wiedziałby od czego zacząć.