Vuelta a Espana 2018


#1373

Peleton nie da rady chyba ;D


#1374

Dogonią czy nie dogonią ? :smiley: Będzie walka do ostatniego metra.


#1375

Nie dadzą rady. Uciekinierzy gorą chyva. Pod gorke finisz? Hahaha co do metra


#1376

Wygrał to, jaka akcja. Brawo


#1377

Fajnie to wyglądało. Jakby komuś puścić ostatnie 50 m to by pomyślał, że Wallays wygrał z peletonu.


#1378

Mozna tez zapytac : odpuscili ucieczke , czy nie ? W sumie to obie odpowiedzi sa wlasciwe :wink:


#1379

Nie wiem na ile te opinie są prawdzie ale np. jeśli chodzi o pomocników to w Movi podobno była (jest) tak mocna rywalizacja w trakcie sezonu przed TdF o wywalczenie sobie miejsca w składzie na Tour, na takich zasadach, że większość składu były ujechana sezonem i potem przecież sami widzieliśmy tego efekt. Druga sprawa to chodziło mi o Masa i np. prawdopodobne ukształtowanie tego zawodnika przez Movi i Unzue. Obserwując tą ekipę i ich taktykę na GT, uważam że ekipa Unzue to obecnie nie najlepszy w taktycznych rozgrywkach team w porównaniu do Sky, Sunwebu. Tak samo uważam że Contador nigdy nie był by tak wielkim kolarzem gdyby w młodości został ukształtowany przez Movistar (Banesto, Caisse d’Epargne), (dlatego sądzę że Mas może pójdzie śladami Alberto czyli z dala o tej ekipy). To oczywiście moje subiektywne opinie nie poparte konkretnymi dowodami.


#1380

Myślę, że trochę zlekceważyli fakt, że w końcówce było lekko w dół, co z pewnością sprzyjało uciekinierom.

Takie etapy chyba lubimy. Emocje do końca, wygrywają najdzielniejsi, bez kraks, a żeby dramaturgii nie było mało to jeszcze ten Bol… Euskadi chyba gonili, żeby przypadkiem Bol nie wygrał, bo na samą końcówkę już odpuścili.

Wallays wg mnie jest niekoniecznie (dużo) szybszy od Bystroema, ale wygrał sprytem i chłodną głową.

Sagan wreszcie przed Vivianim, ale na nawiele mu się to zdało :wink:

Jestem zdania, że jest bardziej tak jak pisze valverde.
Quintana jest bardzo ambitny, zdeterminowany, ma chłodną głowę, ale najwyraźniej coraz rzadziej mu coś wychodzi tak jak sobie planuje. Z perspektywy TV możemy odnieść wrażenie, że jest charakterologicznie pasywny albo możemy się śmiać z tego, że jak tylko na moment zostanie liderem Giro to od razu zakłada różowy zestaw piżamowy, ale zewsząd się słyszy, że to nie “bierność” a “spokój” no i podobno jest bardzo dobrym i ułożonym liderem.
To trochę jak z trenerami piłki kopanej, nieraz któryś siedzi na ławce jak kamień i ma opinię wielkiego przywódcy, inny skacze i dyryguje, a potem okazuje się, że nie ma żadnego posłuchu w drużynie.

Kiedyś Quintana atakował znacznie częściej niż obecnie i w 70% bywały to ataki udane, a że teraz nie atakuje albo nie daje zmian to nie dlatego, że “nie ma jaj”, tylko zdaje sobie sprawę, że jedzie na limicie i za bardzo nie pociągnie.
Coraz więcej znaków na niebie i ziemi wskazuje na to, że stary Quintana już może nie wrócić. Nawet jeśli cyferki na treningach będą mu się zgadzać (wpis Szmyda sprzed TdF 2017), nawet jeśli w któryś dzień pojedzie super, nie jest powiedziane, że nazajutrz to powtórzy. Na TdF w Pirenejach pokazał, że potrafi jeździć na bardzo wysokim poziomie, ale przychodzi mu to z większym trudem + chyba coraz gorzej się regeneruje + gorzej odczuwa wszelkie mikrourazy po jakichś niegroźnych kraksach.
Quintana też tak naprawdę nigdy nie był Contadorem i jak na swoje ograniczone możliwości czysto kolarskie (słaba ITT, słabsza jazda na nachyleniach a la 5%, taka sobie wytrzymałość jeśli chodzi o jazdę przez 6h, czy takie sobie zjazdy) i tak osiągnął według mnie całkiem sporo.


#1381

Pamiętajmy, że mówimy o najbardziej utytułowanym kolarzu w historii Kolumbii i czwartym najbardziej utytułowanym zawodniku (po LA, LeMondzie i Evansie), który przyjechał ze świata, aby ścigać się w Europie.

Od kiedy Quintana wszedł na wysoki poziom, a więc w 2012, minęło już 6 lat. Od 2013 był naprawdę na topie i tak trwało to do mniej więcej Giro 2017, gdzie i tak nie wyglądał już tak dobrze jak rok wcześniej na Vuelcie.

4,5 sezonu na topie to wcale nie mało. Niektórym pomimo wielkiego talentu nie jest aż tyle dane (vide A.Schleck), dla innych to ledwie jakaś część wielkiej kariery (Sagan). Może po prostu zamknęło się jego okienko i teraz rzeczywiście będzie już tylko krzywa opadająca. A może problemy, o których nie wiemy, utrudniają mu skupienie na treningach i dlatego nie może osiągnąć maksymalnej dyspozycji, a kiedy się z nimi upora, znów będzie na szczycie. W końcu w przyszłym roku będzie miał ledwie 29 lat.

Nie wiadomo też czy dobry wpływ ma na niego Movistar. Teoretycznie to dla niego drugi dom, a Valverde jest jego mentorem i przyjacielem. Na pewno niesamowicie wiele mu dali, ale też trudno powiedzieć czy grzejąc się w domowym cieple jest w stanie zmuszać się do kolejnych wyzwań tak intensywnie jak było to jeszcze parę lat temu. Jeżeli nie, to być może pora zmienić środowisko? Tylko czy odnalazłby się gdzieś indziej?

Szybciej czy wolniej, na pewno od jakiegoś czasu gorzej niż rywale. I nie zwala tego na cyferki jak Landa na tegorocznym TdF, tylko na swoją niemoc.


#1382

Być może w przypadku Quintany nawet nie lata na szczycie są problemem, ale ilość GT, które zalicza. 10 w ciągu pięciu lat z czego 9 ukończył plus GT w każdym roku od kiedy skończył 22 lata. Być może przesadzili w Movistarze z intensywnością tych startów, ale z drugiej strony co innego miałby robić po Tour de France jak nie startować we Vuelcie ? Tour of Britain ? Więc to trochę wybór między końcem sezonu na Polach Elizejskich a dalszym zarzynaniem się na Vuelcie. To z kolei wynika z tego, że Wodzu jest niezbyt wszechstronny o czym już wspominaliście. Taki Kittel tylko specjalizacja inna :wink:


#1383

Ale też należy wziąć po uwagę to że w czasach największych sukcesów Quintany ilość km ITT na GT była najmniejsza od lat, a nawet jak na TdF 2015, ITT nie było.


#1384

To prawda, ale też trzeba pryznać, że ten wyścig przegrał z Froomem na wiatrach, nie na czasówce czy na bruku.

Coś w tym może być.
No i poza Vueltą 2012, wszystkie te GT jechał na generalkę; nie wrzucał na luz jak Majka czy A.Yates czy nawet Nibali.
Choć też trzeba przyznać, że Valverde tą intensywnością nie zaimponuje… :wink:

A co miałby robić po TdF?
Tydzień przerwy i na Vueltę… Pytanie tylko jak przejdzie aklimatyzację w tak krótkim czasie :wink:

Mi się tam akurat nie wydaje, by Movistar był problemem. Mówię, Quintana nie jest z tych, co takie pozasportowe kwestie miałyby na niego tak bardzo wpływać.

Z innych, może jeszcze klątwa Pantaniego… :wink:
Pamiętam, że przed etapem na Oropę na Giro 2017, Quintana nieskromnie porównał się do Pirata (nie pamiętam dokładnego cytatu) i można rzec, że od tamtej pory zalicza ten “zjazd” :stuck_out_tongue_winking_eye:


#1385

Dziś etap z jedną dużą górą Coll de la Rabassa. Wobec tego że peleton wjeżdża w Pireneje, finałowy podjazd nie jest z gatunku tych bardzo stromych jakie mamy przeważnie na Vuelcie np. w Asturii a raczej przypomina te z TdF. Wymagający jest na pierwszych 7 km, potem pozostałe 10 km oscyluję między 5 a 6 % średniej na kilometrze.Profil:

Ostatnio etap z finałem na Coll de la Rabassa mieliśmy na Vuelcie 2008
http://autobus.cyclingnews.com/road/2008/vuelta08/?id=stages/vuelta087
Etap był trudniejszy bo Rabassa była dwa razy (za pierwszym razem podjeżdżali do 1830 m npm). Wygrał etap wtedy z ucieczki Alessandro Ballan.


#1386

Ciężko sobie wyobrazić że nie wygra ucieczka. Ciekawe jest jedynie to że po trudnym początku trochę się wypłaszcza na dłuższym odcinku przez co wielu kolarzy może mieć nadzieję na zwycięstwo. A to wskazywałoby na wielu chętnych do ucieczki. Co może być ciekawe. Ogólnie ciekawi jak rozegrać taką górę.


#1387

Prawo serii jest takie, że kto wygra etap Vuelty na Rabassę, to kilka tygodni później zostaje mistrzem świata. Do tej pory zawsze się ta zależność sprawdzała :wink:


#1388

Czemu sądzisz, że pewne jest zwycięstwo ucieczki? Trudno sobie wyobrazić łatwiejszy etap do kontrolowania, a i z 5 minut przed podjazdem trzeba by dowieźć.
Wiadomo, różnie może ta ucieczka wyglądać, może pojechać 5-6 klocków, ale może też ze ćwierć peletonu. I chyba tylko Mitcheltonom zależy, żeby ucieczka dojechała. Movi potrzebuje sekund, Lopez też chciałby co wygrać. QS i Jumbo raczej też nie chcieliby się poddać. Ucieczka, moim zdaniem, lekko mieć nie będzie.
Aczkolwiek, wczoraj nie mieli prawa dojechać :wink:
Trzeba zobaczyć, co to za ucieczka, a potem orzekać: dojadą, nie dojadą
Taki etap dla górali wcale nie jest dobry, bo się trzeba zmachać sporo po płaskiemu, a to się na ostatnim podjeździe odbija. A dla klocków ostatnia góra też wcale korzystna nie jest.
Ostrożnie mówiąc, dzisiaj ucieczka nie dojedzie, chyba że Movi i Astana ustawią w niej silne stacje przekaźnikowe.


#1389

Myślę o zwycięstwie ucieczki bo

  1. Jutro ma być ciężko i chyba faworyci nie będą się wysilać na:
  2. Takiej specyficznej górze, która pewnie wymagałaby chętnego do ataku faworyta już na samym dole. Bo w tradycyjny sposób za dużo się chyba nie zyska a ujechać się raczej łatwo.
    No i właściwie czy ucieczka coś zmienia w walce najlepszych? Tylko jeśli ktoś tam naprawdę będzie zdeterminowany by ciągnąć ostro przez cały etap by trochę podmęczyć. Tylko niby kto miałby to zrobić?

#1390

Zawsze ostatni, decydujący etap górski ma bardzo silną ucieczkę, nawet ludzi dość wysoko w klasyfikacji. Skoro jednak jutro to taki krótki etap pewnie z morderczym tempem od rana… to może dziś?


#1391

To moze Kwiato dzis?


#1392

Sprawdziła się ta zależność dokładnie raz, bo tylko w 2008 kończył się etap na Coll de la Rabassa, więc teoria mocno naciągana :wink: