Walizki do przewożenia roweru

Ponieważ nie mam samochodu od jakiegoś już czasu chodzi mi po głowie zakup torby-walizki do przewożenia roweru. Nie mam jednak zaufania do miękkich toreb-saków, bo te, choćby najlepiej wzmacniane i usztywniane nie ochronią ukochanego roweru przed uszkodzeniami w sytuacji upadku, rzucenia torbą, czy przygniecenia jej innym bagażem – kto widział jak na lotniskach traktowane są bagaże wie o co chodzi ;o)

Oferta walizek do przewozu rowerów nie jest wielka, właściwie znalazłem tylko dwie propozycje w Bobshop i Elite

Bobshop : bobshop.de/pl/artykul/koffer-touring-blau/

Elite ( potwornie droga !!! ) : elite-it.com/jsp/c-Prodotti.jsp?ID=0020402

Czy ktoś z Was ma coś podobnego? Proszę o uwagi co do plusów i minusów zwłaszcza jeśli chodzi o możliwość zapakowania roweru i jego bezpieczeństwa. A może są na rynku jakieś inne propozycje? Czekam na opinie, pozdRower !!!

Ulala, torba za 2000 zł. Warta więcej niż mój obecny rower :stuck_out_tongue: W sprawach takich niuansów rynkowych warto napisać może do jakiejś gazety. Mimo, że czasem wiedzę na temat sprzętu mają różną, to w sprawach ofert są raczej dobrze poinformowani.

Swego czasu Naczelny zbierał zamówienia na takie torby. Może warto zapytać? Sam się zastanawiam nad takim zakupem, bo z Wrocławia do Nowego Sącza będę musiał rower wozić pociągiem :slight_smile:

Arku, nie przeczytałeś chyba dokładnie mojego wcześniejszego wpisu – nie chodzi mi absolutnie o miękką torbę materiałową, a o ile pamiętam to właśnie propozycję hurtowego zakupu takich toreb dla zainteresowanych Forumowiczów zaproponował kiedyś Naczelny. Ja rozglądam się za sztywną walizką, a nie za torbą – sakiem. PozdRower !!!

Witam serdecznie
Wejdź tutaj, być może ta walizka będzie odpowiednia.

pozdrawiam horny

Ciekawa propozycja !!! Dziękuję !!!

Wspomniałeś o lotnisku, więc dorzuce coś z własnych doświadczeń (10 przelotów z rowerem, zazwyczaj nie latałem sam, więc dzisiątki “roweroprzelotów”):

  1. Generalnie za przewóz roweru samolotem musisz dopłacić (zazwyczaj 100-200 PLN w obie strony). Rower nie idzie jako bagaż zwykły i (przynajmniej teoretycznie) nie powinien byc transportowany taśmowo.

  2. Jesli chodzi o torby/futerały/itp. Praktyka pokazuje, że najlepiej sprawdza się rozwiązanie tanie, proste, elastyczne i jednorazowe. Pójdź do najbliższego sklepu rowerowego i poproś o kartonowe pudło, takie, w jakich przychodzą gotowe rowery. W najbliższej Castoramie kupujesz piankowe rurki ocieplające do rur (coś a la folimpex.com.pl/POLISH/START.HTM ), paczkę zacisków do kabli elektrycznych (takie plastkiowe) i taśmę pakową. Zdejmujesz z roweru: sztycę, przednie koło, pedały i kierownicę (ja także przerzutki, bo to proste, a ja jestem przewrażliwiony). Opakowujesz ramę, kierownicę i co jeszcze chcesz (ja np. przednie koło) rurkami ociepleniowymi, które łatwo zaciskasz. Wkładasz całość starannie do pudła i zaklejasz taśmą pakową. Łącznie ok 1 godz. roboty, prościej, taniej, nie trzymasz zbędnej “trumny” w domu, rower jest lepiej zabezpieczony…

  3. Można połączyć 1. i 2. Za pudło płacisz niezależnie od wagi (w pewnych granicach) – to, że Twój rower waży 7.5 kg a nie 15 kg, to Twoja sprawa. Możesz więc część bagażu (ręczniki, skarpetki etc) powkładać w woreczki foliowe i do roweru. Będziesz miał lżejszy bagaż i lepszą amortyzację roweru.

  4. Pisałem o samolotach. Dodam, że 3 (4?) lata temu jechałem PKSem na MP do Strawczyna (PKS do Kielc, gdzie mam rodzinę) z pudełkiem jak opisane w 2. i 3. Moje teściowa (wówczas: przyszła teściowa) nieco dziwnie spojrzała gdy wniosłem do salonu wielkie kartonowe pudło, a potem zacząłem składać na środku Rower. Ale słowem nie powiedziała… :wink:

Dziękuję za ciekawą propozycję. Znam już tą opcję – karton + pianki. Klasyka :o)))

Jestem jednak, tak jak sam to powiedziałeś, „przewrażliwiony” ;o) na punkcie roweru i właśnie dlatego chodzi mi po głowie walizka. Na razie to jednak tylko takie fantazje – za oknem plucha i myśli się o gadżetach, w tym przypadku kosztownych gadżetach. Myślę, że znacie to uczucie.

Ale ta propozycja RADON bardzo ciekawa. Gdyby nie ta waga …

Ja też jestem “przewrażliwiony”. Bądź co bądź karbonowa rama (TREK Madone), błyszczący DuraAce 7800 prosto z pudełka, SLR i reszta w ten deseń. To nie jest sprzęt dla kowala…
Rzecz w tym, że IMHO dobrze zapakowany karton+pianka jest bezpieczniejszy – mój rower mimo opisanych wyżej wciąż nie ma choćby jednej ryski, nawet takiej jak włos. Poprzedni też nie miał…

Jak to możliwe? Czyżbyś tylko woził go w pudle? :wink:
Też staram się dbać o sprzęt, ale ja jeszcze jeżdżę. Na dodatek biały kolor mojej ramy nie ukryje nic.

pozdro horny

Nie bardzo rozumiem, dlaczego niby rama ma się rysować od jeżdżenia…?

Kamyczki na drodze lub wylatujace spod kol kierowcow, otarcia butem, a jesli ktos sie sciga to juz szkoda wymieniac powody. Rzeczywiscie, mnie rowniez dziwi to, ze Twoj rower jest bez jednej rysy. Musisz byc naprawde ostrozny podczas jazdy.