Wiosenne klasyki 2020

Dał radę, tylko dźwig pewnie nie był pewny :wink: .

1 Like

Dawno nie śledziłem Le Samyn, a tu z bieda-ćwierćklasyku zmienil się przez kilka ostatnich lat w krwisty, co najmniej semiklasyk😉Stuyven oczywistym faworytem, z drugiej strony barykady Deceunink. Czarnym Koniem Andrea Pasqualon

Hofstetter wygrywa po finiszu z małej grupki. Nizzolo po tych brukach sobie nieźle radził, ale finisz mu nie wyszedł. I tak zrobił dobre wrażenie.
Kirsch i Senechal dali po prostu d*py, zamiast patrzeć się na siebie mogli razem zaatakować, bo reszta się też oglądała.

Aime drugi :o

A ja zwracam uwagę na ósme miejsce Gianniego Vermeerscha. W zeszłym roku dał się zauważyć jako jeden z najsilniejszych pomocników VdP na wiosnę. Myślę, że w przyszłości może jeszcze dobrze pojechać w jakimś większym wyścigu.

mi się podoba określenie, które znalazłem przed wyścigiem (nie pamiętam już czy wczoraj czy dzisiaj rano) - hipsterskie mistrzostwa świata :wink:

Dlaczego akurat hipsterekie? :V

Bo kiedyś nikt się tym wyścigiem nie interesował, a od kilku lat nagle wszyscy się jarają :). W każdym razie w mediach społecznościowych zajmuje sporo przestrzeni, a np. taki Alex Kirsch przyznał, że to jego ulubiony wyścig w kalendarzu.

1 Like

Chyba to jednak trochę nadużycie :wink: Co do tego, że wszyscy się nim jarają. Ja mocno śledzę dużo różnych for, stron i sociali oczywiście nie tylko polskich i nie zauważyłem nic takiego. Chociaż reakcja zwycięzcy na mecie trochę faktycznie jak by się jarał :smiley:

Bezcenna.

Czarny koń na Roubaix
+
po kilku tygodniach obecnego sezonu, Israel start-up Nation pokazali, że do ogórków nie należą i kilka dobrych wyników pewnie zrobią.

1 Like

Jutro zostanie podjęta ostateczna decyzja w sprawie Strade Bianche po spotkaniu RCS.

Ja zawsze myślałem że Toskańczycy mają jakieś swoje tajne moce, które sprawiają że tam zawsze jest lepiej. Od czasów Etrusków poprzez sławną Republikę Florencką aż po dziś dzień z tamtejszym klimatem luksusu i wygody :wink: I dlatego miałem nadzieję że uruchomią to i owo by wyścig się odbył. Ale chyba nie…

Mi Hofstetter wpadł w oko w zeszłym roku i tak myślałem sobie że jeśli ktoś ma przynieść zwycięstwa tej drużynie to właśnie on. Nie dziwi mnie że tak się cieszył bo bywał już blisko ale dopiero teraz wygrał. Być może pasuje do hipsterki choć mi akurat w tym wyścigu spodobało się to naturalne choć dla mnie zaskakująco brzydkie belgijskie zadupie, które z hipsterką raczej się nie kojarzy :slightly_smiling_face:
Ale sam wyścig był całkiem przyjemny z postępującą ciągle selekcją i akcją do samego końca.
Choć być może trochę hipsterska była praca Tima Declercqa, który zdawał się jechać na … siebie czy jazda Stuyvena na Kirsha. Faktycznie wyścig wydawał się taki improwizacyjny. Ktoś tam szarpie nie wiadomo po co, czy ma to sens :wink: Nie było zbytnio czuć żelaznej ręki dyrektorów, ostatecznie sprinterzy dostali swoją szansę, którą wypracowali im nijako rywale…
A i tak cały ten końcowy sprint był mało sprinterski…
No teraz to już chyba pojechało hipsterką :smile:

Hipsterska to chyba jest ta tandeta która ostatnio leciała na ES2 zamiast transmisji z MS na Torze. Jakieś srogie popłuczyny po Kolarstwie. A tutaj klasyczny wyścig, sól kolarstwa :wink:

1 Like

Chodzi może o ten Berlin Rad Race? Nie oglądałem na ES ale widziałem wczoraj urywki na GCN i jakoś teraz to pierwsze co mi przyszło na myśl po Twoim poście :grin:

1 Like

oczywiscie ze tak :wink:

Że na fixach po mieście jeździli i to transmitowali? xD
Bez sensu, zwłaszcza że urok takich imprez polega na tym, że są jednak dość undergroundowe. Jak są transmitowane przez ES to nie ma to kompletnie sensu. To tak jakby alleycaty transmitowali xD

Kwestia czasu jak wszyscy będą jarali się tymi francuskimi wyścigami, które wygrali Cavagna i Clarke :wink: Głód po tegorocznej wiośnie będzie zdecydowanie wzmożony (inna sprawa, że jeśli dany wyścig jest rozgrywany tego samego dnia co inny, bardziej prestiżowy, małe prawdopodobieństwo, by wyszedł z cienia).

Straszne zadupie, ale hipsterstwo ma różne oblicza i takie miejsca/wyścigi z pewnością się w to wpisują :wink:

2 Likes

Ponieważ Primavera w tym roku w bardzo słabej obsadzie :wink: dobrze przypomnieć sobie jak to drzewiej bywało. A dokładnie trzy lata temu było o tak:

Albo jeszcze dawniej:https://www.youtube.com/watch?v=uqEnvZ1ynng

Na dzisiejsze czasy to tak jakby Valverde zrobił młóckę na Poggio i jechał pewnie po zwycięstwo aż tu nagle Sagan zrobił cuda na zjazdach i płaskim doganiając Hiszpana. Chociaż Bala raczej bardziej by się postawił w sprincie Saganowi niż wtedy Argentin Kellemu.

Na YT dla przypomnienia taka kompilacja:

Ależ tęsknię za taką edycją jak w 2015, gdy Thomas z Ossem atakowali na zjeździe z Cipressy, potem urwał Włocha na Poggio i dogonili go dopiero 2 km przed metą, a potem soczysty sprint kozaków bez żadnych kraks i udziwnień.

e:
@Baldwin zamieścił na głównej subiektywne zestawienie najlepszych edycji XXIw.
Cóż, moje wyglądałoby trochę inaczej. W każdym razie dodałbym kilka.

Na pewno warto przywołać edycję 2011, gdzie po latach rozgrywek dużej grupy wreszcie nastąpiła całkiem solidna selekcja (za sprawą różnych okoliczności). Dodajmy do tego pogoń Scarponiego, czyli coś czego nie widziałem na tym wyścigu ani nigdy przedtem, ani potem i szczerze wątpię czy jeszcze ujrzę :wink: Praca Paoliniego w 2003 była jeszcze naprawdę imponująca, ale nie aż tak :wink:

Na pewno wspomniana przeze mnie 2015 - jedna z lepszych.

Z perspektywy czasu niektórym może się wydawać, że to nic szczególnego, ale 2 najlepsi wówczas sprinterzy: Cipollini i Zabel już od jakiegoś czasu nie mieli okazji się pojedynkować. MSR2001 był dla nich właśnie okazją do takiego pojedynku (do tego był Vainsteins i kilku innych świetnych kolarzy), wygrał Zabel. W 2002 szykowałem się do powtórki tej rywalizacji, ale Zabel miał defekt i Cipollini wygrał po raz pierwszy i ostatni.
Co do soczystych i emocjonujących sprintów to jeszcze na pewno 2010 (obok 2001, 2004 i 2015).

2016 mogłaby być piękna, gdyby nie kraksa Gavirii i łańcuch Bouhanniego, a tak pozostawiła spory niedosyt.

Co do edycji 2019 to osobiście nie jestem wielkim fanem, ale z pewnością zapamiętamy ją ze względu na niesamowity wjazd na Poggio stosunkowo dużej liczby zawodników.

Edycja z Kwiatkowskim to trochę “kopiuj+wklej” edycja z Gerransem, choć na tamtej chyba więcej się działo przed atakiem zwycięskiej “3”. Z drugiej strony edycja 2017 może się chyba pochwalić najbardziej kozackim TOP10 :smiley:
Edycję 2009 też pamiętam jako dość nudną, ale długi finisz Hausslera i sprint Cavendisha to rzeczywiście coś, co będzie się pamiętać latami.

e2:
a edycja 2004 jeszcze miał ten poddtekst, że jesienią, na finiszu Paris-Tours 2003 to Zabel w ostatniej chwili minął Petacchiego niczym Freire jego kilka miesięcy później. No ale ten rzut rowerem Hiszpana to rzeczywiście coś wyjątkowego.

1 Like