Wypadek Galińskiego a rzeczywistość!


#1

Jak może już czytaliście Marek miał wypadek , jakoś los go osczędził bo skończyło się na potłuczeniach. Niestety dziś gdy jechałem na trening nie obyło się i bez incydentów z blachosmrodami i u mnie na szczęście ostre hamowanie uratowało moje gnaty, ale w zasdzie jak tylko robi się ciepło blachosmrody szaleją ,wręcz szukają ofiar!!! Stroje grup kolorowe odblaski nic tu nie dają oni poprostu zawsze tłumaczą się tak samo, Co robić??? Odstęp od krawężnika i osi jezdni już nic nie daje chamswto normalnie sięga apogeum!!!


#2

Poprostu taka jest polska mentalność. ale co zrobić… do kościoła iśc i sie modlić,wyspowiadać , przyjąć komunie, a po kościele iść na piwko i do samochodu szaleć.


#3

dokładnie polscy kierowcy sa prosci jak paczka gwozdzi…
bo taki baran jeden z drugim co nigdy nie jechali rowerm po szosie i cale zycia samochodem to co on moze wiedziec jak to jest jezdzic rowerem po drodze…
krotko ZERO kultury jazdy…niestety…:frowning:
oni nie wiedza ze my na rowerach nie mamy zadnych szans z samochodem…

wiem cos o tym co w pazdzierniku potracil mnie samochod…(z mojej winy) i tylko kask mnie uratowal bo na glowe wyladowalem…

ale powiem z wlasnego doswiadczenia jak sam jede autem i rowerzysci sa przedemna i musze hamowac to sie troszke denerwuje…ale zaraz mi przechodzi bo sobie przypominam jak sam jade…

ZOSTAJE NAM TYLKO JEZDZIC W KASKACH I MIEC OCZY DOOKOLA GLOWY !!!


#4

niestety jest sporo kierowcow bez wyobrazni i chamskim podejsciem do innych uzytkownikow drogi zwlaszcza do rowerzystow.
sam jak jestem za kolkiem, nawet jesli wyprzedzam babcie na ukrainie wlaczam kieruneczek i zachowuje spora odleglosc, mysle ze nie jeden jadacy za mna wtedy zwroci szczegolna uwage na to co sie dzieje.


#5

Radziłbym jednak uważać, bo zawsze mozna na większego kozaka trafić. Albo na grupę kozaków w BMW :wink: .

A poważnie, to później się wszyscy rowerzyści dziwią, że kierowcy (piesi zresztą też) nas nie lubią. Po prostu piękny przykład :unamused: .


#6

A co jeśli kierowca blachsmrodu z premedytacją próbuje rozjechać rowerzystę? jak go odwieść od tego zamiaru? Ja miałem taki przypadek bo chciałem zmienić pas przed skrzyżowaniem. Komuś się to nie spodobało i zaczął zajeżdżać drogę (krawężnik był za wysoki). W odruchu obronnym urwałem mu lusterko. Od razu zmienił zamiary, zatrzymał się żeby pozbierać plastik, a ja odjechałem cały i zdrowy. Nie polecam ale czasem nie ma wyjścia…


#7

Co innego jest “bronić się”, a co innego obić (a przynajmniej spróbować) kogoś po fakcie…