Złoty Bidon - najlepsi gregari w historii


#1

Ponoć kiedyś, w zamierzchłych czasach kolarstwa, gdy w lecie kolarza ścigając się po szutrowych drogach cieszyli się z każdego skrawka asfaltu, a w zimie zbierali owacje na torowych pokazówkach, istniał plebiscyt na najlepszego pomocnika. Nagroda dla najlepszych domestiques nazywała się “Złoty Bidon”. Każdy z nas potrafi wskazać największych mistrzów światowego i krajowego kolarstwa. Forum widziało już niejeden plebiscyt na najlepszego kolarza, a w internecie nie brakuje różnych rankingów, które mimo najróżniejszych akrobacji w matematycznych wzorach zawsze wygrywa pewien Eduard z przedmieść Brukseli. Natomiast nigdy nie spotkałem się ani tu, ani na innych forach z rankingiem na najlepszego pomocnika. W apogeum sezonu, taka dyskusja zginęłaby w ferworze wyścigów i pochwał dla Froome’a (bądź jego lekarzy - zależy od reprezentowanej opcji). Ale teraz? Proponuję więc ustalenie najlepszego pomocnika wszech czasów, ale również tego sezonu. Zgodnie z etosem gregari nie bierzemy w ogóle pod uwagę ich prywatnych osiągnięć, wygranych wyścigów, własnych ambicji. Liczy się tylko oddanie swojemu szefowi i jego zwycięstwa. Dla ułatwienia pomińmy wszelkie dopingowe skandale i wymazane nazwiska.

Historycznie kto był najlepszy? Oddany przyboczny Coppiego - Andrea Carrea, który przepraszał go za zdobycie żółtej koszulki w Laussane? A może Marcel Ernzer, który nie dość że zawsze był blisko, to jeszcze jeździł na identycznym rowerze jak Charly Gaul? Nie? To może ktoś z Czerwonej Gwardii van Looy’a - Vin Denson. Może wielki Martin Van Den Bosche od Merckxa? Arrieta od Induraina? A może Hincapie i Armstrong?

Czekam na Wasze propozycje i dyskusje :slight_smile:


#2

Z pewnością najsłynniejszy - Rene Vietto :wink: .

Poza tym, to tak bardzo trudno ocenić i sklasyfikować. Co to właściwie znaczy - najlepszy gregario?

Bo i czasy się zmieniały. Co innego Van Den Bossche, co innego Enrico Zaina, a co innego Froome czy Porte.


#3

no bo to tak naprawdę b.trudno wytypować…
już nie mówię o czasach dla mnie historycznych, ale całą masę innych czynników, np.

  • czy lepszy gregario jest kolarz będący dobrym gregario przez 12 lat, czy świetny przez 2 lata?

  • jak oceniać wszechstronność? G.Thomas pomaga w każdym terenie, ale zawsze znajdą się lepsi górale czy czasowcy od niego (co do lead-outu jest jednak jednym z lepszych, choć ostatnio zupełnie tego nie wykorzystywano). no bo co do liderów to raczej łatwo ustalić, że “lepszy” jest ten co wygra Giro, niż ten co jest 10. w Giro i 10. w Paryż-Roubaix.

  • na ile takiego Cancellarę czy Herasa (czyli kolarzy wybitnych) można postrzegać jako gregario?

wielu rzeczy też nie widać na ekranie, pakowanie bidonów, oddanie liderowi, ochranianie przed wiatrem, czytanie zachowania peletonu, itd.


#4

Chciałbym przypomnieć nazwisko młodym pokoleniom nieznane: Zenek Czechowski. Był jednym z najważniejszych ogniw paczki Henryka Łasaka z lat “złotej ery” polskiego kolarstwa. Był zresztą czymś znacznie więcej niż tylko pomocnik. Szybko awansował na kapitana drużyny i prowadził ją do wielu sukcesów. Mimo niemałych umiejętności nie dbał o laury i zaszczyty dla siebie, zawsze poświęcał wszystkie siły dla dobra drużyny i jej liderów.


#5

No, jakby było banalnie i prosto, to nie byłoby o czym dyskutować. Widzisz, ja na przykład w ogóle zapomniałem o słynnym zdjęciu Vietto i jego poświęceniu. To nie żadna prawdziwa klasyfikacja, nie będzie gali, nie będzie bidonu, ale dobra dyskusja, czemu nie? :slight_smile:


#6

jeśli by ułożyć zależność indywidualnych umiejętności/możliwości danego zawodnika (im więcej tym lepiej) do jego indywidualnych osiągnięć (im mniej tym lepiej), wysoki współczynnik (z kolarzy postrzeganych jako gregario) miałby niewątpliwie Kevin Livingston :smiley:


#7

W poprzedniej dekadzie we Włoszech bardzo poważano jako gregario Eddy Mazzoleniego i Marcio Bruseghina. Pałeczkę po nich przejął Tiralongo.

Nie wiem czy tę postać też można podciągnąć pod takie pojęcie - Armstrong bardzo cenił pomoc na trasie i doświadczenie Sławy Jekimowa.


#8

A ja trochę inaczej powiem ze Froome, tylko dlatego ze miał realne szanse zgubić swojego kolegę z drużyny w górach na tdf, był tak naprawdę jedynym zagrożeniem dla niego w tamtym okresie a jednak pomagał koledze w zwycięstwie. Wiecie TDF to jak olimpiada dla lekkoatlety, będąc w formie umożliwiającej walkę o wygranie odpuścił na rzecz kolegi.


#9

Froome by raczej nie wygrał tego wyścigu przez 90 sekund w plecy na 2. etapie :stuck_out_tongue:

ja nie mam pojęcia kto wygrywał Amstel Gold Race czy Fleche Wallonne w latach 60, czy 70., a co dopiero pisać o gregario… Dlatego mogę się polecić do dyskusji/wyliczanki, ale jedynie ostatnie 15 lat.

O tak, Mazzoleni był świetny, zarówno we Włoszech, jak i potem w Telekomie.
A skoro już jesteśmy przy nim, podobał mi się późny Savoldelli (Giro 2007, 2008). innym świetnym kolarzem, który chętnie i mocno pomagał kolegom (także młodszym jak Weening czy T.Dekker) był Boogerd. zawsze miałem poczucie, że daje z siebie 100%, nie była to raczej pomoc “wyliczona”.

na pewno też będę chciał zachować w pamięci Mariusa Sabaliauskasa z sezonu 2003.


#10

Ja nie napisałem ze Froome by wygrał, ale psychicznie Wiggo był wykończony o czym wspominał w wywiadach po tourze nigdy nic nie wiadomo to kolarstwo, z dwa razy by go zostawił i kto wie. Zreztą nie oto mi chodziło czy wygra czy nie, a o to ze w takiej sytuacji potrafił się podporządkować i poświęcić, zresztą ciekawe czy znalazł by sie tacy chętni do pomocy na miejscu Fromma…


#11

wiem, wiem, żartowałem.
należy jednak podkreślić zalecenia zespołu, Froome nie miałby łatwego życia, gdyby się sprzeciwił.


#12

Pisałem o Włochach a zapomniałem o Leonardo Piepoli :slight_smile:

Gdybyśmy tak mieli to traktować to absolutny the best byłby Greg Lemond za Tour 1985 :smiley:

Przez Telekom/T-Mobile przewinęło się kilku świetnych gregario. W dawnym Banesto z czasów Big Miga też znalazłoby się paru. A z ekip Arma przypomniał mi się jeszcze Chechu Rubiera.


#13

W 85 to ja dopiero przyszedłem na świat :stuck_out_tongue:


#14

Froome jako super gregario - chyba nie. Za ostentacyjnie pokazywał, że jest lepszy od Wigginsa.


#15

Jeśli chodzi o pomocników, to niezwykle cenna, być może kluczowa dla odniesienia kilku (nie)zwycięstw w Tour de France była pomoc niejakiego Motomana. To ucieleśnienie idei gregario: bez nich sukces byłby nieosiągalny a często pozostają anonimowi :wink:


#16

:mrgreen: Ciekawe spojrzenie na temat - może oddzielny plebiscyt? Złoty motor albo złoty termos? :wink:


#17

Ale on raz nie dojechał podajże :blush:


#18

Nie wierzę, że w takim temacie nie pojawiło się nawet nazwisko naszego “gregario di lusso” :mrgreen:
Nie mówię, że Szmyd był/jest najwybitniejszym pomocnikiem w historii, niemniej jednak jego oddanie dla swoich liderów jest raczej godne uwagi.