Flandria 2008


#1

Nie wiem czemu nie ma tematu o tym wyścigu, a wypadałoby coś skrobnąć.
Super zawody, Devolder był zdecydowanie najmocniejszy. Jestem pod wielkim wrażeniem tego, co zrobił. Praktycznie cały czas jechał pod Boonena, a Boonen 2 lata temu podczas Roubaix stracił zmysł taktyczny i już go chyba nie odzyska.
Ten Langeveld, czy jak mu leci, też ładnie jechał. Trochę przykozaczył za bardzo na koniec, ale skąd mógł wiedzieć.
Myślałem, że Flecha dojdzie Devoldera na koniec, ale też się przeliczył i spuchł.
Ten angielski komentator Eurosportu, którego nazwiska nigdy nie pamiętam (w każdym razie zaczyna się na ‘h’) wspominał o Gołasiu. Ten podobno był bardzo podekscytowany samym wywiadem i w młodości oglądał angielski Eurosport ;P.
Ta kraksa Gomeza wyglądała makabrycznie, wie ktoś co mu jest?
No i w sumie tyle, reszta za bardzo nie zachwyciła. Boonen na Koppenbergu się popisywał, a potem coś nie bardzo, ale w sumie drużynowo cel osiągnęli. Wyścig mi się bardzo podobał, już nie mogę doczekać się P-R.


#2

Klasyki, szczególnie Ronde, mają niepowtarzalny klimat, są mimo wszystko nieprzewidywalne. I te umorusane twarze kolarzy, jak na starych fotografiach… Gratulacje dla Quick Stepu!


#3

Devolder rzeczywiście był najmocniejszy i wygrał. Drugi z najmocniejszych był chyba Boonen, ale “najmłodsza legenda w historii kolarstwa” nie zniża się do poziomu walki o 2 miejsce. 3 był Flecha, mój faworyt, który jakoś nigdy nie błyszczał na tym wyścigu, a tu pokazał się z dobrej strony. W roubaix powinien być najmocniejszy. W ogóle rabobank jechał najlepiej taktycznie, zajeżdżał atakami rywali / freire i langeveld/, ale devolder mimo że gonił i tak jeszcze był w stanie odjechać. Słabo taktycznie jechał high road, pecha miał hoste. Cancellara chyba nie lubi tych stromych podjazdów, ale mocny jest i na roubaix będzie głównym rywalem Flechy. Zawiódł O’Grady, chociaż on chyba tak samo jak Cancellara nie lubi takich podjazdów, i Wesemann. Bardzo ładnie Gołaś, przyjechał z Koppem czy Backstedtem a 8 minut przed Zabelem


#4

Już w zeszłym sezonie widać było, że jeśli Boonen nie ma szans na zwycięstwo to odpuszcza sobie kompletnie walkę o podium. Gdyby nie Devolder to Quick Step przegrałby cały wyścig z kretesem. Boonen znowu szarżował, żeby potem w najważniejszym momencie nawet nie zareagować. Trochę mi to przypomina Cunego z Giro, który atakował nie wtedy kiedy trzeba było, a potem idzie kontra i Cunego zostaje. Gdyby nie defekt Hoste to mógłby powalczyć o podium. Wcześniej Van Summeren bardzo dobrze ciągnął i rozbił peleton. W Roubaix powinno być lepiej. Bardzo mi się podobał (tak jak poprzednikom) Langeveld, którego atak na ostatnich kilometrach był bardzo odważny. Widać, że Rabo to kopalnia zdolnych zawodników: Gesink, Langeveld, dobrze zapowiada się także Mollema. Ambitnie pojechał Tombak, który zaatakował wcześnie, a potem znów na ostatnich kilometrach załapał się do odjazdu.

Trochę szkoda, że peleton do końca się nie rozbił i wjechało na metę ponad dwudziestu kolarzy.

Prawie bym zapomniał o Nuyensie i Flechy. Ten pierwszy pogonił za Hiszpanem. Skorzystał, że w grupce nikt nie kwapił się do pogoni. Ta dwójka, cały wyścig nie widoczna zaatakowała pod koniec i osiągnęła spory sukces. Prędzej spodziewałby się takiego ataku ze strony Cancellary, ale chyba Machop masz rację, że te strome podjazdy go zmęczyły.

W Gandawa - Wevelgem pewnie sprint z peletonu, czyli Hushovd, Freire, może Boonen. Chyba, że znowu ktoś odjedzie i zwycięży, jak przed rokiem Burghardt. A za tydzień w Roubaix będzie wielu kolarzy, którzy przy odrobinie szczęścia mogą wygrać. Osobiście kibicować będę Hoste oraz kolarzom z High Road (z wyjątkiem Hincapie, bo nie przepadam za nim)


#5

Flecha nie widoczny przez cały wyścig? Hmm… Jak ktoś jedzie cały czas w pierwszej piątce, rozbija peleton doskakując do atakujących Gilberta i Devoldera / gdyby nie on to by sobie pojechali i mogłoby być po wyścigu/ i atakuje na muurze dając ostatnią szansę na doścignięcie Devoldera i jest nie widoczny, to kto był widoczny? Flecha był 3 z widocznych po Devolderze i Langeveldzie