Michał Kwiatkowski


#562

Wiecie czego mi brakuje u Michała? Takiego wielkiego zwycięstwa w klasyku gdzie przyjeżdża jako jeden z największych faworytów i już na starcie wiadomo kto wygra i finalnie na mecie wygrywa. Coś ala Gilbert w Liege w 2011 lub na Mś w 2012 lub Cancellara w kampaniach brukowych.
Przyjrzyjmy się zwycięstwom Michała. Pewnie, że ma wiele wygranych półklasyków typu Strade, e3, Amstel czy san sebastian ale te dwa najważniejsze to Mś i San Remo.
Na mś zwycięstwo Michała było pokazaniem super mocy ale nikt mi nie powie, że był głównym faworytem i tak naprawdę była to niespodzianka. San Remo wiadome jakie jest, nie wystarczy tylko wielka forma ale potrzebna jest masa szczęścia. Tak czy inaczej super, że Michał ma już te skalpy zdobyte.
Szkoda, że nie idzie za ciosem i trochę po macoszemu traktuje Lombardie.
Nawet jeżeli kiedyś wygra TDF to nigdy nie będzie uważany za jednego z najlepszych zawodników GT. Natomiast gdyby stanął na podium czy wygrał wszystkie monumenty czy chociażby wygrał 4 różne monumenty zapisze się w historii kolarstwa.
Popatrzmy chociażby na Gilberta. Gość stał na podium czterech różnych monumentów. W dzisiejszym peletonie nie widzę innego kozaka niż nasz Kwiato, który mógłby to powtórzyć.

Tak czy inaczej to wybór Michała. Nam pozostaje się tylko emocjonować wyścigami z jego udziałem.


#563

Roglic to w głównej mierze przegrał tam przez kraksę, więc drużynówka prawie nic nie zmieniła.

Tylko czy on kiedyś będzie takim faworytem? Takim, że jeśli wygra ktoś inny, to będzie niespodzianka. Raczej zawsze będzie jednym z kilku. Musiałby najpierw przez wiele miesięcy przyjeżdżać regularnie w czołówce, zacząć częściej wygrywać. Ale też Michał jest świetny dzięki swojej uniwersalności. Nie sądzę, aby był zdecydowanie najlepszy na świecie w jakimś konkretnym terenie. Gilbert miał swój Cauberg, Valverde - Mur de Huy i dlatego byli w danych wyścigach jedynymi kandydatami do zwycięstwa. Z Kwiatkiem jest trochę inaczej.

Chociaż paradoksalnie może ta jego uniwersalność sprawia mu pewne problemy? Bo gdyby był dobry tylko na pagórkach, to nie miałby żadnego dylematu. Skupia się tylko na największych wyścigach jednodniowych świata, w tej specjalizacji się rozwija, aby zostać dominatorem. A on jest też dobry w wysokich górach, więc marzy mu się ten Wielki Tour. Dobry na brukach, więc próbuje w tej Flandrii. Świetnie jeździ na czas, więc celuje w te tygodniówki. I tak dalej… Bardziej jednak błogosławieństwo, ale może trochę też przekleństwo?


#564

Własnie o to mi chodzi. Czy to aby nie jest tak, że jak ktoś jest dobry we wszystkim to znaczy, że nie jest dobry w niczym. Oczywiście przez pryzmat Michała absolutnie tak patrzyć nie możemy bo powygrywał bardzo dużo.

Co do Gilberta i Valverde jasne, że mają swoje górki ale tez nie można powiedzieć, że to mistrzowie jednego wyścigu.

Wydaje mi się, że już teraz możemy stwierdzić, że Kwiato to taki typ kolarza o którym po zakończeniu kariery będzie się pisało, że osiągnął bardzo dużo ale mógł osiągnąć znacznie więcej. Niezależnie od tego jak dalej potoczy się jego kariera.


#565

Kwiatkowski wrzucil na instagrama filmik jak juz trenuje we Francji w Alpach . Czyli w piatek skonczyl TDP a w sobote lot i juz zgrupowanie przed Vuelta :slight_smile:

oj moze braknac pary ale hehe jak te forme utrzyma jeszcze z 3 tygodnie to i na Vuelcie moze poszaleje w 1 tygodniu, na de La Cruza mu nie kaza w pociagu jechac :slight_smile:


#566

Przede wszystkim, trzeba zobaczyć, gdzie w okolicach 7-10 met etapowych są jakieś międzynarodowe lotniska. Tam się wycofa. :wink:


#567

Dzisiejszy etap skłonił mnie do różnych przemyśleń i tak doszedłem do wniosku że kluczem do Michała jest jego tytuł mistrza świata. Tu tkwi problem i może źle się stało że go zdobył.
No bo jak to wyglądało? Kwiatek samodzielnie utorował sobie drogę w QS. Pokazał swoją moc. Nie tylko w klasykach ale też świetnie radził sobie w górach. Nadeszły mistrzostwa, Kwiatek, młody chłopak powiedział że interesuje go tylko złoto. I zdobył je. Cała drużyna pracowała a on na koniec jak jakiś właśnie zimnokrwisty mistrz kolarstwa odjechał od peletonu, potem uderzył na podjeździe i było pozamiatane. Takie to było łatwe!
Cóż wtedy sobie pomyślał. Proste. Jest w stanie zrobić wszystko. Będzie jak postanowi. Ma tytuł mistrza no to co? Oczywiście TdF. Czyli Sky.

Tylko że różnie to bywa z takimi co nagle chcą więcej niż mogą. Mógłbym przytoczyć np. przykład Kubicy. Był na szczycie. Udało mu się zdobyć podporządkowany sobie zespół. Którego inżynierowie przygotowali samochód z rozwiązaniem którego nie miał nikt. No ale. Czemu jeszcze nie rajdy?
I stało się. Było świetnie ale pierdzielnęło. Wypadek, totalny pech, zbieg fatalnych okoliczności. Czy Kubica za dużo chciał?
Ja tego w sumie tak nie odbieram. Ani nie mam mu za złe tego rajdu. Ani nie uważam że zmarnował sobie karierę gdyż F1 z Pirelli i DRS jest dla mnie parodią wyścigów.
Chodzi jednak o ideę. Jak to mówi przysłowie: pycha kroczy przed upadkiem. Być może nie należało robić za dużo na raz. Być może należało najpierw wycisnąć tą szansę, którą miało się w ręku.

A Kwiatek? Sezon po MŚ był generalnie stracony. Już wtedy powinna mu się zapalić lampka ostrzegawcza. Bo może było tak jak to po cichu sugerowano? QS też ma swoją technikę. Mega forma na MŚ mogła nie być jedynie wynikiem talentu Kwiatka. A zatem może lepiej nabrać trochę pokory? Skoro nagle w klasykach było cienko to co dopiero w górach?

Ale to nic. Przejściowe, łatwo sobie pomyśleć. Zatem do Sky. Cóż oni też tam mają technikę. Z pewnością. Ale też okazuje się że świat jest nieco bardziej skomplikowany. A także że mega forma z MŚ jest czymś ulotniejszym niż się wtedy wydawało. Ale stało się. Decyzja podjęta. Ambicja pcha dalej.

No i tak pcha. Tylko czy we właściwym kierunku? Chce wygrać GT. TdF. Pomysł fajny. Ale może życie uczy pokory. I rozsądku. Miało się dobre karty w ręku, może zbyt łatwo się ich pozbyło.
Może świat jest ździebko bardziej skomplikowany a to co wydawało się proste wcale takie nie jest. Nie tylko z filozoficznego punktu widzenia. Ale też całkiem przyziemnego. Swoich rzeczywistych możliwości oraz uświadomienia sobie zależności od innych.

I tak to widzę. Może nie ma co się pchać na siłę. Może lepiej trochę wyluzować. Bo jeszcze ostatecznie wyjdzie z tego wielkie G. Lub mniejsze :wink: Co jest o tyle fatalne bo być może obok jest druga droga. Która daje szansę na prawdziwy podbój świata :face_with_raised_eyebrow:


#568

Pewna analogia jest, ale ustalmy fakty. Kubica próbował sił w rajdach nie dlatego, żeby zdobywać kolejne laury, ale po to, aby podnosić swoje umiejętności.

Nie przekreślałbym ambicji Kwiatkowskiego, zwłaszcza, że akurat ten sezon można postrzegać jako swego rodzaju promyk nadziei. Dlaczego? Ano dlatego, że w pewnym sensie podobną drogą przebył Thomas. Ano dlatego, że Kwiatkowi udało się wygrać dwie etapówki, jedną bardziej prestiżową, drugą mniej, przy bardziej sprzyjającej jego umiejętnościom trasie, ale jednocześnie będąc poddanym bardzo dużej presji kibiców. To jednak trochę inna para kaloszy niż wyścig jednodniowy, gdzie owszem presja jest, ale potem wsiadasz na rower, robisz swoje i nie musisz wieczorem się martwić, co następnego dnia.

W przypadku Vuelty również nie rozstrzygałbym na ile to była słabość po upadku, na ile słabość, a na ile…przygotowywanie gruntu pod wycofanie się z wyścigu? Wiadomo, że jadąc w Top 10 takich rzeczy się nie robi, a prawdę mówiąc w TV wyglądało to…dość osobliwie. Nie przesądzam.